sobota, 30 lipca 2011
Co nosić tej jesieni?

Mamy środek lata, ale prawdziwe fashion victims już od dawna myślą o kompletowaniu jesienno-zimowej garderoby. Tym bardziej, że będzie się działo – pojawia się kilka naprawdę ciekawych tendencji i aż trudno zdecydować się na jedną.

Wyczekuję jesieni z niecierpliwością, zawsze kolekcje na drugą połowę roku wzbudzają u mnie większy zachwyt niż te wiosenno-letnie. Mięsiste tkaniny, jak wełna lub aksamit, nasycone kolory, skóra, zamsz, grube rajstopy, długie kozaki. Jesienny szyk, gdy możemy otulić się szalem lub poczuć na skórze dotyk kaszmirowego swetra. Ostatnie ciepłe dni, gdy jeszcze można założyć letnią sukienkę w połączeniu z grubym kardiganem lub szalem. Tak, to zdecydowanie moja pora roku. Co więc będziemy nosić tej jesieni? Przyjrzyjmy się najważniejszym tendencjom na sezon fall/winter 2011/12:

 

Lata 60-te – Przewijają się w większości kolekcji, np.  Prady, Bottega Veneta. Nie jest to moja ulubiona dekada, ale kilka rzeczy zasługuje na uwagę. Krótkie, grzeczne sukienki, okrągłe kołnierzyki, pudełkowe żakiety. Także paleta kolorów zdaje się czerpać z tego okresu: nadal w modzie są kolory jesieni: pomarańcze, rudości, koniakowy, karmelowy. Na drugim biegunie są słodkie pastele, również utożsamiane z dekadą Twiggy i Brigitte Bardot. Dużo jest kratki i połączenia czerni z bielą. Mimo, iż lata 60-te wysuwają się na prowadzenie, sporo nadal zostaje z lat 70-tych i to bardzo mnie cieszy.

(Blumarine, Fendi, Prada)

Fetysz – Jeden z najmocniejszych i najciekawszych trendów: przebieranki, wyrafinowane fasony i dodatki jak z sex shopu. U Louisa Vuittona, Marca Jacobsa, Alexandra McQueena, Moschino i Givenchy. Seksowne buty, skórzana, niby policyjna, czapka z daszkiem i ogólnie sporo inspiracji służbami mundurowymi, elementami jeździeckimi i strojem pokojówki (klasyczne fantazje seksualne). Przypomina się Madonna z czasów Eroticii. Fajny trend, szczególnie jeśli potrafimy go oswoić – wzorem niech będzie stylizacja Natalii Vodianovej na lipcowej okładce niemieckiego Vogue (zdjęcie w Inspiracjach z 22 lipca).

(Louis Vuitton - 5 pierwszych zdjęć, Pucci, Lanvin, Lanvin, Marc Jacobs, Moschino, Moschino)

Płaszcz – zazwyczaj o trapezowym fasonie zaczerpniętym z lat 60-tych, ale może być też obszerny, oversizowy. No i nie czarny – im mocniejszy kolor, tym lepiej. Pomarańczowy (Rochas, Céline), Kobalt (Jil Sander), Limonka (Blumarine). Na wybiegu u Blumarine kolor ma jeszcze większą moc – intensywność barwy płaszcza spotęgowana jest przez dodanie butów i torby w tym samym kolorze – total look, który wygląda świetnie i może być lekarstwem na jesienną chandrę. Mnie marzy się płaszcz limetkowy, właśnie taki, jak ten od Blumarine. Ogólnie w mojej szafie nie ma zbyt wielu tak intensywnych kolorów, ale ten odcień chodzi za mną od kliku sezonów. Płaszcz to skok na głęboką wodę, ale może muszę zastosować tak radykalny krok w walce z moim uzależnieniem od beży.

(Blumarine, Blumarine, Gucci, Rochas, Jil Sander)

Focus na szyję – kołnierzyk, najlepiej biały i okrągły pojawia się w niezliczonej ilości stylizacji z pokazów i sesji na ten sezon. Zaraz za nim kokarda pod szyją. Obydwa te elementy razem możemy zobaczyć u Pucciego. Prosty sposób na odświeżenie garderoby – wystarczy dodawać kołnierzyk do sukienek i swetrów. Poza tym żaboty, męskie muchy, tasiemki...



(DKNY, DKNY, Fendi, Louis Vuitton, Marc Jacobs, Pucci)

Kolor – Nadal zostają z nami intensywne kolory. Ale są bardziej szlachetne i nasycone niż owocowe barwy, które dominowały latem: zieleń, kobalt, bordo, burgund, musztarda i kolor bakłażana. Do łaska wraca także intensywny fiolet. Nadal modne są też jesienne barwy opadających liści i czerwień, choć najmodniejsza ma ciemniejszy odcień czerwonego wina. Osobiście stawiam na szmaragd – głęboki, szlachetny i idealny na jesień. Świetnie wygląda w połączeniu z fioletem (Gucci). Ogólnie nadal kolory łączy się odważnie, w stylizacjach może pojawiać się kilka intensywnych barw. Jak to robić? Kluczem mogą być obserwacje mody lat 60-tych.

(Gucci, Gucci, Gucci, Lanvin, Pucci)

Odrobina egzotyki – nadruk skóry węża i prawdziwa skóra węża (Gucci, Prada, Chloé, Missoni), pióra przy dodatkach lub na całych kreacjach (Chanel, Dior, Versace, Marchesa – jakby cały czas pod wpływem uroku Czarnego Łabędzia) a także futra (prawdziwe i sztuczne). Wężowa skóra występuję najczęściej w naturalnym odcieniu, w zieleni lub żółci. Lubię ten motyw – dziki, ale bardziej elegancki i wyrafinowany od cętek leoparda i pasków tygrysa.

(Chloé, Prada,  Chloé, Chanel)

Połysk – w postaci błyszczących tkanin lub cekinów. Cekinowe kreacje, inspirowane latami 20-tymi są znowu w modzie (Valentino, Versace, Prada). To dobra wiadomość – sprawdzą się idealnie na świąteczno-noworocznych imprezach i w karnawale. U Chanel ogólnie sporo było inspiracji latami 20-tymi. U Marca Jacobsa, Prady i Vuittona pojawiają się sukienki i spódnice z dużych cekinów, niby z rybiej łuski. W nowych kolekcjach dużo jest też błyszczącej skóry (Gucci, Louis Vuitton) gładkiej lub pikowanej.



(Valentino, Moschino, Marc Jacobs, Louis Vuitton, Gucci, Chanel)

Czy to ona czy to on? – Oglądając pokazy momentami nie wiadomo było, czy to kobieta, czy mężczyzna. Męska sylwetka pojawia się w wielu kolekcjach (Dolce Gabbana) sporo jest także męskich akcesoriów, głównie kapeluszy. Oprócz garniturów widać dużą inspirację wszelkimi uniformami – lokaje, pokojówki i wyżej wspomniane służby mundurowe, szczególnie u Moschino i Louisa Vuitonna. Ale o tym pisałam szerzej przy omawianiu innego trendu.



(Balmain, Dolce Gabbana, Jil Sander, Moschino)

Klasyczna elegantka – Obserwowany od kilku sezonów powrót klasycznej elegancji idzie coraz dalej. Sporo jest odwołań do lat 40-tych.  Wraca kratka (Burberry Prorsum, Max Mara, Cacharel), tweed i inny super modny wzór – kurza łapka (Salvatore Ferragamo). Nadal jest z nami ołówkowa spódnica, teraz jeszcze dłuższa i najlepiej z wysoką talią (Gucci, Marni). Noszona z koszulą (może mieć pod szyją kokardę) lub sweterkiem (gdy za oknem ziąb) i cienkim paskiem. Zestaw świetnie uzupełnią moje ukochane dłuuuugie rękawiczki.

(Marc Jacobs, Marc Jacobs, Sportmax, Salvatore Ferragamo, Moschino, Chanel, Gucci, Lanvin)

Wild, Wild West – Kowboje i Indianie zostają z nami na kolejny sezon. Skóra, zamsz, dżins, frędzle, ponczo, i wzory zaczerpnięte od Indian. Inspirowana tymi motywami jest kolekcja Balmain - azteckie wzory zdobią super-seksowne błyszczące sukienki. O kolekcji pisałam już jakiś czas temu. A kowbojskie elementy dobrze sprawdzą się w codziennych, casualowych stylizacjach.

(Isabel Marant, Chloe, Isabel Marant, Balmain, Balmain)

Black&White – Te kolory pojawiają się w niezliczonych zestawach, w połączeniu z różnymi trendami: w męskich stylizacjach, w inspirowanych latami 60-tymi, w tych á la domina i tych grzecznych z kołnierzykiem á la pensjonarka lub francuska pokojówka. Pojawia się też we wzorach, kratce, kropkach (Marc Jacobs) i kurzej łapce. Oraz gwiazdkach, które zdominowały pokaz Dolce&Gabbana. Duet  zaprezentował suknie niczym gwieździste niebo. W biało-czarnych rozmytych barwach są też kwiaty w kolekcji (Lanvin). Obserwując wybiegi można odnieść wrażenie, że wariacje na temat klasycznego duetu kolorów nigdy się nie wyczerpią.

(Dolce Gabbana, Marc Jacobs, Moschino, Dolce Gabbana, Dolce Gabbana)

 

Od nas zależy, którą tendencję wybierzemy, możemy też je mieszać i dowolnie interpretować. Jedno jest pewne: to będzie ekscytujący sezon!













środa, 25 maja 2011
Balmain Fall/Winter 2011

Projekty Balmain a właściwie kryjącego się za marką Christophe Decarnina są jednymi z moich ulubionych. Dlatego smutna jest dla mnie wiadomość o zastąpieniu go nowym projektantenm Olivierem Rousteingiem. Czy zmieni on wizerunek marki, czy będzie szedł wytyczonym przez Decarnina szlakiem? Kolekcje Balmain zawsze mi się podobały, najbardziej ta, najwięcej chyba razy kopiowana, na Jesień/Zimę 2009. Długo byłam pod jej wrażeniem, pamiętam nawet, że kilka razy śniła mi się w nocy ;-) Przerabiając stare ciuchy i kupując podobne rzeczy w sieciówkach wytrwale kompletowałam zestawy inspirowane tą kolekcją. Właściwie co sezon Balmain podążą podobną drogą – wąskie spodnie, marynarki, projekty damskie mocno inspirowane modą męską, ale jednocześnie seksowne, z dużą ilością błyszczących materiałów i detali. Ponadto w spódnicach i sukienkach długość mini i rock’n’rollowy charakter całości. Nowa kolekcja zawiera te wszystkie elementy i kilka rzeczy nowych. Szczególnie spodobały mi się wzory, utworzone na materiałach z cekinów (cekinowe motywy w ogóle pojawiają się często w kolekcjach na nadchodzący sezon, głównie na sukienkach). Są to misterne kombinacje tworzące wzory nieco etniczne, nawiązujące do tych modnych na początku lat 90-tych (nie znam na nie nazwy, ale pewnie jakaś jest).

Na sukienkach, spodniach i spódnicach w ciekawe kompozycje łączą się złote, srebrne i czarne cekiny oraz koraliki. Oprócz bieli są to główne kolory całej kolekcji i to też bardzo mi się podoba. Dodając do przesadnie błyszczącej spódnicy białą koszulę można uzyskać doskonały efekt, charakterystyczny też dla Balmaina – z jednej strony przepych, z drugiej minimalizm. Widać, że białe spodnie z letnich kolekcji zostają z nami na dłużej. Ramiona w marynarkach nie są już przesadnie powiększone, ale do niektórych zestawów dodane są futrzane „naramienniki.” Pojawia się też trochę skór w metalicznych kolorach (zlote, srebrne, niebieskie), niczym z odysei kosmicznej.

Większość zestawów to wąskie spodnie z koszulą lub marynarką lub mini-sukienki z długim rękawem. Są też kamizelki i kombinezony. Sukienki są piękne, marzy mi się taka. Jest wyrafinowanie, pomimo oślepiającego błysku i bardzo seksownie. Jedyne, co mi w tych sylwetkach nie gra to podwinięte spodnie. To zmora polskich ulic i naprawdę mało kto wygląda w nich dobrze. Skoro pomysł nie zachwyca nawet u super-szczupłych modelek na wybiegu, strach pomyśleć jak prezentuje się na przeciętnej dziewczynie. Podwinięte nogawki skracają optycznie nogi i nie dodają elegancji nawet najlepszym zestawom. Sprawdzają się świetnie podczas spaceru brzegiem morza i… chyba tylko tam.

Kolejna rzecz, która się nie sprawdzi, to białe kozaki, do tego jeszcze z czubem. Zawsze uważałam, że kolor biały na butach sam w sobie nie jest zły i widać to na wybiegu – w niektórych zestawach naprawdę daje rade. Anja Rubik w białych kozaczkach i cudownej mini-sukience wygląda świetnie. Ale na ulicy, szczególnie polskiej, to temat tak bolesny, że aż nie chce mi się w niego zagłębiać, to po prostu nie zadziała. Czarne, wiązane kozaczki są fajne, ale przez niebotycznie wysoką cienką szpilkę i spiczasty przód również trudne w zestawieniach.

Ogólnie Balmain na sezon jesienno-zimowy 2011 bardzo mi się podoba i kilkoma pomysłami chętnie się zainspiruję. Sylwetka, którą lubię, klimat nieco z lat 70-tych, nieco z 80-tych, wyraźna inspiracja glam rockiem – po odwinięciu nogawek spodni to świetna kolekcja.