sobota, 21 maja 2011
Mango Fall/Winter 2011/12

Mango już od dłuższego czasu zatrudnia dobrych specjalistów od reklamy i współpracuje z najlepszymi - modelkami, fotografami, twarzami marki jak Scarlet Johansson czy Penelope Cruz, blogerkami i najróżniejszymi celebrytkami. Spece od marketingu firmy nie próżnują i dobrze znają najgorętsze nazwiska i trendy, wszystkie It Girls i idolki młodych kobiet. Na uwagę zasługują innowacyjne pomysły na reklamę, jak na przykład miniserial What should I wear. Od kilku sezonów hiszpańska sieciówka współpracuje z Terrym Richardsonem. Sfotografował on Anję Rubik do ubiegłorocznej jesiennej sesji i Isabeli Fontanę (nowa twarz marki) do obecnej, letniej kampanii. Jak widać współpraca się przedłużyła i możemy oglądać najnowszy jej efekt: kampanię na jesień/zimę 2011. Dyrektorzy Mango dobrze wiedzą jaką rolę w handlu odgrywa dobra reklama i w nadchodzącym sezonie do promocji zatrudnili jedną z największych w świecie mody: Kate Moss, zapewne licząc na wyraźny skok sprzedaży. Filmik The Great Escape w którym występują Kate i Terry odchodzi trochę od dotychczasowego wizerunku marki, jest świeży, zabawny i zaskakujący. Duet napada na sklep Mango w maskach z twarzą Terry'ego i rabuje ubrania. Uciekając w ciężarówce Kate przegląda i przymierza zdobycze. 

Video było puszczone przed pokazem Mango w Paryżu. Poniżej zdjęcia Moss i Richardsona z pokazu i filmik z wybiegu.

Kate wyglądało dobrze, prosto i klasycznie, ale bez rewelacji. Czarny zestaw (nie lubię czarnych, lśniących spodni może stąd moje mieszane uczucia) przełamała białą, smokingową marynarką, których przez ostatnie dwa tygodnie zobaczyłam tyle, że jak na razie mam dosyć.

Kolekcja zapowiada się ciekawie, wyraźne odwołania do poczatku lat 80-tych i końca 70-tych, trochę z Balmaina...Właściwie zawsze mi się to podoba, choć jak na razie nie zauważyłam niczego zaskakującego.

Na koniec jeszcze przypomnienie efektów wczesniejszej współpracy firmy z Terrym Richardsonem: zdjęcie z kampanii Jesień/Zima 2010/11 i Wiosna/Lato 2011:

niedziela, 10 kwietnia 2011
Diesel Island - Diesel wiosna/lato 2011

Włoska marka Diesel przyzwyczaiła nas do kreatywnych i kontrowersyjnych kampanii reklamowych. Wyróżniają się na tle typowych kampanii marek odzieżowych, podobnie jak reklamy innej, również włoskiej firmy – Benetton.  Widocznie spece od marketingu tych marek dawno już odkryli, że prowokacja najlepiej sprzedaje produkt. Tej brzydkiej prawdy Diesel nawet nie próbuje ukryć, przewrotnie opatrując jedną ze swoich kampanii hasłem „Sex Sells”. Diesel nie idzie na łatwiznę, pokazując po prostu ubrania na modelach i modelkach, tylko tworzy kampanie z myślą przewodnią, często z jakąś ideą. To dobrze przemyślany chwyt marketingowy – Diesel ma być nie tylko marką produkującą dżinsy, ma być stylem życia. Przy okazji niektórych kampanii udało im się na pewno zrobić  dużo dobrego, np. zwrócić uwagę na problem globalnego ocieplenia (kampania Global Warming 2007) lub zawrotnego tempa obecnego życia (Live Fast 2008). Niedługo po tych idealistycznych kampaniach, będących niemalże marketingiem społecznym, postawili na czystą prowokację w kampanii z zeszłego roku „Be Stupid”.

W tym sezonie Diesel zaprasza nas na wyspę – nowe państwo-utopię, „Ziemię głupich i dom odważnych” jak obiecują w haśle reklamowym. Na zdjęciach widzimy szczęśliwych młodych ludzi w dżinsowych ciuchach – osadników Diesel Island. Kampania odwołuje się do ideałów Hipisów i utopijnych marzeń o osiedleniu bezludnej wyspy i życiu w szczęśliwości, ale nie zabrakło tu typowych dla Diesla elementów ironii i prowokacji. Tak bowiem piszą o wyspie:

Instead of conquering an island by killing the natives, we dedided to simplu buy it (besides, have you seen the price of weapons these days?)” [Zamiast podbijać wyspę przez zabijanie jej rdzennych mieszkańców postanowiliśmy po prostu ją kupić (poza tym, widzieliście aktualne ceny broni?)]

“Diesel Island - The world largest importer of sexual energy. (Alternative but not always clean)” [Wyspa Diesel – największy na świecie importer seksualnej energii. (Alternatywnej, choć nie zawsze czystej.)]

Pioneers arrived on Diesel Island seeking refuge from tyrannical regimes, economic crisis, political corruption and reality shows.” [Pionierzy przybyli na wyspę Diesel szukając schronienia od reżimów, ekonomicznego kryzysu, politycznej korupcji i reality shows.]

The Diesel Island Army prepares for battle against Costa Rica. (The only country in the world without an army.) [Armia Diesla przygotowuje się do bitwy przeciwko Kostaryce (jedyny kraj na świecie nie posiadający armii.)]


 

 

 

 

 

 

 

W kampanii znajdziemy więc to, co w reklamach tej firmy lubię najbardziej: poczucie humoru, prowokację i odniesienia do sytuacji na świecie (kryzys ekonomiczny, poszukiwania alternatywnych źródeł energii, wzrost cen, rewolucje w krajach islamskich?). Wolność, dystans i ironia – styl życia, który Diesel chce sprzedać wraz ze swoimi dżinsami.

Pomysł na kampanię Diesel Island jest niezwykle spójny i dopracowany. Nie ogranicza się tylko do zdjęć w magazynach. Na stronie internetowej marki możemy znaleźć o wiele więcej niespodzianek dla wielbicieli marki: Diesel Island ma swój hymn, mapę, historię, prawo... Jeśli bardzo wkręciliśmy się w pomysł lub mamy za dużo wolnego czasu możemy nawet dołączyć do społeczności, spróbować wprowadzić własne prawa lub kandydować na prezydenta Diesel Island.

Diesel Island  to bardzo udana kampania promująca letnią kolekcję. Co prawda nie dorównuje Global Warming, gdzie mogliśmy podziwiać  piękne, zaskakujące zdjęcia, ale Diesel Island i tak zachęca do odwiedzin.