poniedziałek, 23 maja 2011
Valerie van der Graaf w Avantgarde

Pomarańczowy – najgorętszy kolor sezonu. Stylizacje z jego udziałem mogą wyglądać bardzo dobrze albo bardzo źle, rzadko pomiędzy. To intensywna, energetyczna barwa którą najlepiej stosować w total looku bez konkurencji innych kolorów, albo w połączeniu z neutralnymi odcieniami nude. Jak to robić? Chociażby tak jak w sesji do najnowszego, czerwcowego Avantgarde. Ciekawa sesja z duńską modelką Valerie van der Graaf wykonana przez Klaasa Jana Kliphuisa.

Piękna modelka prezentuje seksowne, ale eleganckie i stonowany zestawy akurat na lato w mieście. Proste, klasyczne ubrania w neutralnych kolorach i zawsze jakiś pieprzyk: pomarańczowy dodatek, stanik zamiast topu (swoją drogą ten z pierwszego zdjęcia chętnie bym założyła, do jedwabnych spodni z wysokim stanem, ale chyba nie mam odwagi), buty na bardzo wysokich platformach lub złote na niebotycznych obcasach. Sesja jest seksowna i zmysłowa a zestawy bardzo inspirujące.

 



 

niedziela, 22 maja 2011
Love list - dresses

Co bym nie zapomniała na wypadek, na przykład nagłej wygranej w totka.Naprawdę urzekły mnie znalezione ostatnio w sieci sukienki:

 

Zielona sukienka Jenny Packham

Genialna. Ogólnie bardzo podobają mi się sukienki Jenny Packham. Ta, mimo, że nie pochodzi z najnowszej kolekcji, idealnie wpisuje się w jeden z trendów nadchodzącej jesieni – lata 20-ste. Pięknie zdobiona, z wycięciem na plecach. No i ten kolor – szmaragdowa zieleń. Sukienka marzenie na większe wyjście.

 

Skórzana minisukienka Halston

Skórzanych ciuchów w mojej szafie nigdy nie za wiele. Ta ma prosty, ale ciekawy fason, własnie taki, jaki powinna mieć. Byłaby świetna do noszenia na co dzień.

 

Jedwabna sukienka Halston

Asymetryczna, w ciekawym odcieniu żółtego. Myślę, że świetnie dopasowałaby się do sylwetki. Podoba mi się za delikatne nawiązanie do lat 70-tych, jedwab, drapowania i podkreśloną talię.



sobota, 21 maja 2011
Mango Fall/Winter 2011/12

Mango już od dłuższego czasu zatrudnia dobrych specjalistów od reklamy i współpracuje z najlepszymi - modelkami, fotografami, twarzami marki jak Scarlet Johansson czy Penelope Cruz, blogerkami i najróżniejszymi celebrytkami. Spece od marketingu firmy nie próżnują i dobrze znają najgorętsze nazwiska i trendy, wszystkie It Girls i idolki młodych kobiet. Na uwagę zasługują innowacyjne pomysły na reklamę, jak na przykład miniserial What should I wear. Od kilku sezonów hiszpańska sieciówka współpracuje z Terrym Richardsonem. Sfotografował on Anję Rubik do ubiegłorocznej jesiennej sesji i Isabeli Fontanę (nowa twarz marki) do obecnej, letniej kampanii. Jak widać współpraca się przedłużyła i możemy oglądać najnowszy jej efekt: kampanię na jesień/zimę 2011. Dyrektorzy Mango dobrze wiedzą jaką rolę w handlu odgrywa dobra reklama i w nadchodzącym sezonie do promocji zatrudnili jedną z największych w świecie mody: Kate Moss, zapewne licząc na wyraźny skok sprzedaży. Filmik The Great Escape w którym występują Kate i Terry odchodzi trochę od dotychczasowego wizerunku marki, jest świeży, zabawny i zaskakujący. Duet napada na sklep Mango w maskach z twarzą Terry'ego i rabuje ubrania. Uciekając w ciężarówce Kate przegląda i przymierza zdobycze. 

Video było puszczone przed pokazem Mango w Paryżu. Poniżej zdjęcia Moss i Richardsona z pokazu i filmik z wybiegu.

Kate wyglądało dobrze, prosto i klasycznie, ale bez rewelacji. Czarny zestaw (nie lubię czarnych, lśniących spodni może stąd moje mieszane uczucia) przełamała białą, smokingową marynarką, których przez ostatnie dwa tygodnie zobaczyłam tyle, że jak na razie mam dosyć.

Kolekcja zapowiada się ciekawie, wyraźne odwołania do poczatku lat 80-tych i końca 70-tych, trochę z Balmaina...Właściwie zawsze mi się to podoba, choć jak na razie nie zauważyłam niczego zaskakującego.

Na koniec jeszcze przypomnienie efektów wczesniejszej współpracy firmy z Terrym Richardsonem: zdjęcie z kampanii Jesień/Zima 2010/11 i Wiosna/Lato 2011:

wtorek, 17 maja 2011
Inspiracje

Letnie inspiracje - sporo odświeżonych sesji, ale chyba warto:

 

1. The Great Escape,  Beri Smither, fot. Patrick Demarchelier, UK Vogue, Styczeń 1990

2. The Great Escape,  Beri Smither, fot. Patrick Demarchelier, UK Vogue, Styczeń 1990

3. Cato Van Ee, fot. Olaf Wipperfürth, Vogue Germany, Wrzesień 2009

4. Cato Van Ee, fot. Olaf Wipperfürth, Vogue Germany, Wrzesień 2009

5. Daria Werbowy,  Elle Spain, Maj 2001

6. Elsa Benitez, Kirsty, Kylie& Christina, fot. Steven Meisel, Vogue US.

7. Gia, fot. Albert Watson

8. Iman dla Genny, 1980.

9. Riviera chic, fot. Patrick Demarchelier, Vogue Italia Grudzień 1991

10. ?



niedziela, 15 maja 2011
Lata dziewięćdziesiąte

Niedawno miałam się wybrać na imprezę tematyczną pod hasłem Lata Dziewięćdziesiąte. Ostatecznie impreza nie doszła do skutku, ale czyniąc do niej przygotowania myślałam nad stylowymi inspiracjami z tamtych czasów. Były to dla mnie słodkie czasy szkoły podstawowej i moich pierwszych, własnych ubraniowych wyborów, dość jeszcze utrudnionych, nie było bowiem wtedy sieciówek (w Polsce), pozostawało szukanie ubrań w różnych dziwnych sklepikach lub przywożenie ich z zagranicy – zwykły t-shirt z H&M’u stawał się więc przedmiotem pożądania dostępnym tylko dla nielicznych. Inspiracje czerpało się wtedy z seriali młodzieżowych, nowości jaką były przybyłe zza zachodniej granicy młodzieżowe czasopisma (Bravo, Popcorn, Bravo Girl) i MTV, które puszczało dobrą muzykę i Beavis‘a&Butthead’a (potem Darię, która jest jedną w moich ulubionych kreskówek ever) a nie papkę z głupawych programów. Wzorem do naśladowania był styl gwiazd muzyki i supermodelek, których było zaledwie kilka. Na szkolnych dyskotekach  tańczyło się do muzyki dance w stylu Doctora Albana i 2Unlimited ale też Guns’n’Roses i Nirvany, której szczyt popularności przerwała tragiczna śmierć wokalisty. Na ścianach wieszało się plakaty i zbierało pieniądze na kasety (pamiętam pierwszą kupioną samodzielnie – Erotica Madonny, żeby było śmieszniej oznaczoną ostrzeżeniem Parental Advisory Explicit Lyrics, ale kto by wtedy znał angielski ;-)).

UK Vogue Styczeń 1990, Naomi, Linda, Christy, Cindy & Tatjana, fot. Peter Lindbergh

Nirvana

Nirvana

Oglądało się też bijący rekordy popularności serial dla młodzieży – Beverly Hills 90210.  A co się wtedy nosiło? Ażurowe swetry, rzemyki na nadgarstkach lub plecione bransoletki, obroże na szyję z aksamitek, sukienki na ramiączkach zakładane na t-shirty, długie rozpinane na guziki sukienki, wąskie dżinsy z wysokim stanem, krótkie szerokie t-shirty i sweterki, ogrodniczki, flanelowe koszule, buty sięgające kostki ze skarpetkami, plecaczki zamiast torebek, dżinsowe koszule, kurtki i kamizelki, podarte dżinsowe szorty i ogólnie podarty dżins w spranym kolorze… Była to dziwna mieszanka pozostałości po latach 80-tych, stylu minimalistycznego i inspiracji późnymi latami 60-tymi (np. okulary lenonki, sukienki w hipisowskim stylu) Przez całe lata dziewięćdziesiąte ścierały się też wpływy kilku kultur: grunge, hip hop, rave, house, techno…



Beverly Hills 90210

 

Najfajniejszy był początek lat 90-tych, później minimalistyczne i inspirowane grunge ciuchy zostały wyparte przez krzykliwe i kiczowate stylizacje a’la Spice Girls – neonowe kolory, połysk, wszystko jakby przykrótkie i za małe. Koniec lat 90-tych to pastelowe kolory, ostentacyjnie syntetyczne materiały, małe torebeczki na krótkim pasku i buty w czubami (ten styl można świetnie zaobserwować w pierwszych sezonach Sex and the City). Szukając inspiracji z tamtej dekady myślałam nad tym, co wtedy oglądałam, czego słuchałam. I tak przypomniałam sobie o serialu Moje tak zwane życie i znalazłam w sieci odcinki. Pamiętam go jako wyjątkowo udany, jednak pozostawiający spory niedosyt – odcinków było niewiele, może też dlatego serial stał się kultowy po zakończeniu edycji. Nie pozwolił widzom się znudzić, tak jak w przypadku ciągnącego się w nieskończoność Beverly Hills 90210. 


Moje tak zwane życie

Główną rolę grała Claire Danes. Serial opowiadał głównie o okresie dojrzewania i szkolnym życiu, ale wiele problemów można było odnieść do życia w ogóle. Było w tym serialu coś takiego, że nawet odcinek oglądany teraz nie pozwala oderwać się od ekranu. Co do ciuchów – kwintesencja lat 90-tych. Przypomniały mi się szkolne lata i rzeczy, które sama nosiłam i które nosiły moje koleżanki. Jeśli więc ktoś szuka inspiracji tą dekadą, czy do tworzenia ciekawych zestawów, czy do stworzenia outfitu na imprezę tematyczną – My So-Called Life to pozycja obowiązkowa.



poniedziałek, 09 maja 2011
Inspiracje

Poniedziałkowe inspiracje na nowy tydzień:

 

1-?

2,3-Bianca Jagger

4-?

5-Kate Moss

6-?

7,8,9- Kate Moss w obiektywie Mario Testino, Sesja Love you! w Vogue Brasil, maj 2011,

10-Raquel Welch

11-Diana Ross

piątek, 06 maja 2011
Platformy

Z przerażeniem zobaczyłam artykuł na ich temat na stronie www.vogue.com.  Pojawiły się też na stockholm street style jako gorący trend. Już kilka miesięcy temu straszyły mnie z wystawy sklepu Acne, ale początkowo miałam nadzieję, że to odosobniony przypadek. Ale to już fakt, tak więc: czas zacząć się bać.  Taaak, platformy w najgorszej formie prosto z drugiej polowy lat 90-tych. Te na zdjęciu są od Pradyi już stały się hitem.

 

www.vogue.com

www.vogue.com

http://carolinesmode.com/stockholmstreetstyle/

 

Sama ostatnio chętnie czerpie z lat 90-tych bo nie jest to jeszcze mocno wyeksploatowany trend (na przykład w porównaniu do lat 80-tych lub 60-tych), nawet ich druga polowa ma swoje perełki, ale buty na takiej platformie to jak na razie dla mnie zbyt wiele. Mam nadzieję, że jednak ulica tego nie przyjmie. Chcę to oglądać tylko w teledyskach Spice Girls i muzeum lat 90-tych. Tak, ta moda zaczęła się około roku 1997 i jej propagowanie należy przypisać właśnie przebojowemu girlsbandowi.

Najbardziej radykalne modele produkowała hiszpańska firma Buffalo, ale ogólnie na rynku było mnóstwo butów w tym stylu, od sandałków aż po kozaki, w kilku możliwych wysokościach i wielu kolorach, choć najczęściej kupowane modele były czarne lub białe. Nosiły je głównie młode dziewczyny, ale starsze także a nawet chłopcy (naprawdę!). Zależnie od regionu, różnie je nazywano, u mnie w mieście „żelazkami” i ogólnie jego mieszkanki bardzo sobie ten rodzaj obuwia upodobały. To było zjawisko, któremu dziwili się znajomi przyjeżdżający z innych miast. Najbardziej wytrwałe wyznawczynie kultu żelazek pozbyły się ostatnich par zaledwie kilka lat temu.

 

Platformy Buffalo

 

Żebym tego kiedyś nie pożałowała, bo już przed kilkoma rzeczami się zarzekałam, ale mówię platformom stanowcze nie i naprawdę nie wiem, po co wywlekać je znowu na światło dzienne. Trendy mijają i wracają i na tym polega moda.  Ale o kilku z nich należy zapomnieć. I nie przyznawać się nikomu, ze się je nosiło. Zdjęcia schować w najgłębsze zakamarki i oglądać  tylko w celu zapewnienia sobie porządnej dawki śmiechu w wyjątkowo podły wieczór.



środa, 04 maja 2011
Back in time – so actual

Lipiec 1990. Numer 22 magazynu The Face. Na zdjęciach młodziutka, 15-to letnia Kate Moss w obiektywie Corinne Day.  Czy ktoś wtedy myślał, że to wschodząca gwiazda modelingu o której zrobi się naprawdę głośno? Zastanawiam się nad tym patrząc na zdjęcia i wracam myślami do mody początku lat 90-tych. Darzę ten czas szczególnym sentymentem bo właśnie wtedy zaczęłam sama świadomie wybierać swoje ciuchy. Miejsce dresów z Myszką Mickey zaczęły powoli zajmować koszule w kratę, szydełkowe sweterki, obcisłe dżinsy z wysokim stanem, buty podobne do martensów, na rękach obowiązkowo rzemyki… Kolejny dowód na to, że moda powraca. Styl sesji, stroje, dodatki – wszystko bardzo „In”, mimo, że zdjęcia powstały 21 lat temu. Kate wygląda świeżo i beztrosko a edytorial "The Daisy Age" spokojnie mogłaby ukazać się w którymś z aktualnych magazynów mody. Miło popatrzeć. Cofnąć się w czasie i zainspirować na dziś.



wtorek, 03 maja 2011
Wish list

Po wczorajszej wycieczce po sklepach zapragnęłam powiększyć moją garderobę o kilka rzeczy. W sumie o całkiem sporo, ale o kilku myślę poważniej, mimo, że po ostatnich zakupach nie powinnam niczego kupować przez długi czas ;-) Tak też na liście życzeń znalazły się:

 

  • Stockholm shorts z Cubusa. Pochodzą z tak zwanej Trend Edition, kolekcji nieco droższej, dostępnej tylko w wybranych sklepach. Chyba też tylko w Skandynawii, nie widziałam ich bowiem na polskiej stronie Cubusa. Kolekcja jest inspirowana najnowszymi trendami, latami 60-tymi i tendencją color blocking. Dominuje w niej beż i pomarańcz. Cała Trend Edition jest niezła, ale ja zakochałam się w tych szortach. Wykonane są z prawdziwej skóry i w rzeczywistości wyglądają lepiej niż na zdjęciu. Mają wysoki stan i trapezowy kształt. W kolekcji znalazła się też trapezowa sukienka uszyta z tej samej skóry, też ciekawa. Minus: ceny zdecydowanie za wysokie jak na Cubusa. Co prawda, szorty są z prawdziwej skóry, ale na razie się wstrzymam. Poczekam do przecen.

 

  • Biała marynarka Kim Boyfriend. Również z Cubusa, tym razem z kolekcji regularnej. Ma fajne klapy i dobrą długość. Nie myślałam, że kiedyś spodoba mi się białą marynarka i w sumie nadal mam wątpliwości. Wszystko zaczęło się z trendem na biały, który zawitał do nas tej wiosny. Jako pierwsze zachwyciły mnie białe, letnie sukienki i ubrania wyglądające jak wykonane na szydełku. Później złapałam się na tym, że zwracam uwagę na białe marynarki. Tydzień temu dostałam maila od przyjaciela: „Widziałem we Francji dziewczynę wyglądającą jak ty, w białym garniturze. Wyglądała bosko, powinnaś sobie taki sprawić.” Jasne, już lecę do sklepu – pomyślałam. Kilka dni potem moją wyobraźnią zawładnęły zdjęcia Bianci Jagger z poprzedniego postu o ślubach. Biała marynarka za mną chodzi i może w końcu ją kupię… Biały garnitur? Bywa, że wygląda dobrze, ale nie zawsze, to stąpanie po niepewnym gruncie. Chyba bym się w nim nie czuła.

  • Kapelusz Robyn - Monki. Kapelusze są teraz praktycznie w każdej sieciówce. Z każdym jednak było coś nie tak: a to za duże, a to za małe rondo. Za proste. Za sztywne. Nie ten materiał. Wczoraj znalazłam kapelusz idealny. Rondo jest dokładne takie, jakie ma być. W rzeczywistości jest brązowy, a nie jak na zdjęciu – prawie czarny. W nowej kolekcji Monki jest jeszcze jeden, bardzo podobny model, Rosa. Rosa występuje w kolorze granatowym i kremowym. Też fajne.



piątek, 29 kwietnia 2011
Panny młode - ikony

Dziś odbył się wyczekiwany od kilku miesięcy ślub Williama i Kate. Jedną z najpilniej strzeżonych przed ceremonią tajemnic była oczywiście suknia panny młodej. Od jakiegoś czasu toczyły się zaciekłe dyskusje dotyczące projektanta i fasonu  sukni, dziś poznaliśmy prawdę.



Kreację zaprojektowała angielska projektantka, Sarah Burton z domu mody Alexandra McQueena. Typowano głównie innych projektantów, z Brucem Odfieldem na czele. Warto się jej lepiej przyjrzeć , nie tylko dlatego, że na długi czas wyznaczy ona bowiem trendy w krawiectwie ślubnym – suknia jest bardzo udana. Delikatna, elegancka, ale też bardzo kobieca. Łącząca tradycję z nowoczesnością. Dopasowana, z koronkowymi rękawami i dekoltem w kształcie litery V, z rozkloszowanym dołem i długim trenem. Porównuje się ją do kreacji ślubnej Grace Kelly.  Czy słusznie? Postanowiłam przyjrzeć się sukni Grace a także kilku innym, które przeszły do historii. Głównie dzięki kobietom, które miały je na sobie, ale niektóre z tych projektów zasługują na uznanie. Spektakularne, zaskakujące, oddają styl i osobowość ich posiadaczek a także obrazują zmiany w modzie. Stały się inspiracjami wielu ślubnych kreacji i do dziś zachwycają.

 

Grace Kelly, ślub z księciem Monako, kwiecień 1956

Bardzo elegancka suknia stworzona przez Helen Rose, zdobywczynię Oscara za stroje dla wytwórni filmowej.

 

Lady Diana & Karol, 29 lipca 1981


Najczęsciej kopiowana suknia ślubna i doprawdy trudno w to teraz uwierzyć – niczym wielka beza, mnóstwo falban, olbrzymie bufiaste rękawy… Cóż, pozostaje nam zrzucić całą winę na lata 80te.

 

Aundrey Hepburn, ślub z Melem Ferrerem, 26 wrzesień 1954


Suknia od Balmain, rozkloszowana, ze stójką, idealna dla filigranowej Aundrey.

 

Yoko Ono, ślub z Johnem Lennonem, 20 marzec 1969


Oryginalna, jak jej właścicielka. Mini spódniczka, podkolanówki i słoneczny kapelusz zamiast welonu.

Innym przykładem typowej dla lat 60-tych sukni była ta założona przez Sharon Tate na ślub z Romanem Polańskim w 1968 roku: 

 

Bianca Jagger & Mick Jagger, 12 maj, 1971

Kreacja godna dziewczyny rockmana - biały garnitur od Yves Saint Laurent i nic pod spodem.



Madonna, ślub z Seanem Pennem, 16 sierpień, 1985


Victoria Beckam & David Beckham,4 lipiec 1999



Jackie Onassis, ślub z Johnem F. Kennedym, wrzesień 1953


Zaprojektowana przez Ann Lowe, jedna z najsłynniejszych sukien w historii.

Nicole Kidman & Keith Urban,  lipiec 2006

Condé Nast Brides ogłosił tę kreację suknią ślubną stulecia. Zaprojektowana przez Nicolasa Ghesquiere, piękna, romantyczna, w starym stylu… Ale to stwierdzenie jest chyba nieco na wyrost.

Cindy Crawford, ślub z Randem Gerberem, 29 maj 1998


Supermodelka, lata 90-te I popularny w tamtych czasach ślub na plaży . Lekka sukienka od Johna Galliano i bose stopy – swoboda i naturalność, bo nie zawsze trzeba iść w kierunku trenów i stylu na bezę. Ale brak butów sprawdzi się raczej tylko na Bahamach.

Brigitte Bardot, slub z Jacquesem Charrie, 1959


Rozkloszowana sukienka od projektanta Jacquesa Estere w biało - różową krateczkę Vichy – kwintesencja stylu BB.

Elizabeth Taylor, Conrad Hilton Jr., 1950


Satynowej sukni ślubna warta 1500 dolarów, zaprojektowana przez Helen Rose. Suknia ręcznie wyszywana perłami, które przyniosły jej pecha. Elegancka i ponadczasowa.

W tym przeglądzie sukni ślubnych nie może zabraknąć jeszcze jednej:

Carrie Bradshow & Mr. Big. – spektakularna kreacja zaprojektowana przez Vivienne Westwood.