sobota, 28 maja 2011
Inspiracje

Leniwy poranek

 

1. Iselin Steiro, fot. Camilla Akrans

2. Juju Ivanyuk, fot. Greg Kadel, Numero

3. Linnea Pihl, fot. Rickard Sund for Costume December 2010

4. Caroline Winberg, fot. Ewa-Marie Rundquist

5. Linnea Pihl, fot. Rickard Sund for Costume December 2010

6. Kate Moss

7. Caroline Winberg, fot. Marcus Ohlsson

8. Fot.  Mara Zampariolo

9. Mustang Baby, Anja Rubik, fot. Camilla Akrans, Numero #106

10. Edita Vilkeviciute, fot. Camilla Akrans, Numero #103



środa, 25 maja 2011
Balmain Fall/Winter 2011

Projekty Balmain a właściwie kryjącego się za marką Christophe Decarnina są jednymi z moich ulubionych. Dlatego smutna jest dla mnie wiadomość o zastąpieniu go nowym projektantenm Olivierem Rousteingiem. Czy zmieni on wizerunek marki, czy będzie szedł wytyczonym przez Decarnina szlakiem? Kolekcje Balmain zawsze mi się podobały, najbardziej ta, najwięcej chyba razy kopiowana, na Jesień/Zimę 2009. Długo byłam pod jej wrażeniem, pamiętam nawet, że kilka razy śniła mi się w nocy ;-) Przerabiając stare ciuchy i kupując podobne rzeczy w sieciówkach wytrwale kompletowałam zestawy inspirowane tą kolekcją. Właściwie co sezon Balmain podążą podobną drogą – wąskie spodnie, marynarki, projekty damskie mocno inspirowane modą męską, ale jednocześnie seksowne, z dużą ilością błyszczących materiałów i detali. Ponadto w spódnicach i sukienkach długość mini i rock’n’rollowy charakter całości. Nowa kolekcja zawiera te wszystkie elementy i kilka rzeczy nowych. Szczególnie spodobały mi się wzory, utworzone na materiałach z cekinów (cekinowe motywy w ogóle pojawiają się często w kolekcjach na nadchodzący sezon, głównie na sukienkach). Są to misterne kombinacje tworzące wzory nieco etniczne, nawiązujące do tych modnych na początku lat 90-tych (nie znam na nie nazwy, ale pewnie jakaś jest).

Na sukienkach, spodniach i spódnicach w ciekawe kompozycje łączą się złote, srebrne i czarne cekiny oraz koraliki. Oprócz bieli są to główne kolory całej kolekcji i to też bardzo mi się podoba. Dodając do przesadnie błyszczącej spódnicy białą koszulę można uzyskać doskonały efekt, charakterystyczny też dla Balmaina – z jednej strony przepych, z drugiej minimalizm. Widać, że białe spodnie z letnich kolekcji zostają z nami na dłużej. Ramiona w marynarkach nie są już przesadnie powiększone, ale do niektórych zestawów dodane są futrzane „naramienniki.” Pojawia się też trochę skór w metalicznych kolorach (zlote, srebrne, niebieskie), niczym z odysei kosmicznej.

Większość zestawów to wąskie spodnie z koszulą lub marynarką lub mini-sukienki z długim rękawem. Są też kamizelki i kombinezony. Sukienki są piękne, marzy mi się taka. Jest wyrafinowanie, pomimo oślepiającego błysku i bardzo seksownie. Jedyne, co mi w tych sylwetkach nie gra to podwinięte spodnie. To zmora polskich ulic i naprawdę mało kto wygląda w nich dobrze. Skoro pomysł nie zachwyca nawet u super-szczupłych modelek na wybiegu, strach pomyśleć jak prezentuje się na przeciętnej dziewczynie. Podwinięte nogawki skracają optycznie nogi i nie dodają elegancji nawet najlepszym zestawom. Sprawdzają się świetnie podczas spaceru brzegiem morza i… chyba tylko tam.

Kolejna rzecz, która się nie sprawdzi, to białe kozaki, do tego jeszcze z czubem. Zawsze uważałam, że kolor biały na butach sam w sobie nie jest zły i widać to na wybiegu – w niektórych zestawach naprawdę daje rade. Anja Rubik w białych kozaczkach i cudownej mini-sukience wygląda świetnie. Ale na ulicy, szczególnie polskiej, to temat tak bolesny, że aż nie chce mi się w niego zagłębiać, to po prostu nie zadziała. Czarne, wiązane kozaczki są fajne, ale przez niebotycznie wysoką cienką szpilkę i spiczasty przód również trudne w zestawieniach.

Ogólnie Balmain na sezon jesienno-zimowy 2011 bardzo mi się podoba i kilkoma pomysłami chętnie się zainspiruję. Sylwetka, którą lubię, klimat nieco z lat 70-tych, nieco z 80-tych, wyraźna inspiracja glam rockiem – po odwinięciu nogawek spodni to świetna kolekcja.







wtorek, 24 maja 2011
Inspiracje

Najróżniejsze letnie inspiracje - tym razem bardziej rockowo - kobieco i męsko. I w końcu nieco inny pomysł na białą marynarkę.

1. Sigrid Agren, fot. Terry Tsiolis

2. Shu Pei, V Magazine The Asian Issue

3. Kate Moss, Topshop, Lato 2009

4. Anja Rubik, fot. Carter Smith

5. Kate Moss

6. Kristen McMenamy, fot. Steven Meisel, Vogue Italia, Maj 2011

7. Et Dieu Créa le Soleil, Kate Moss, fot. Mario Sorrenti, Vogue Paris,

8. ?

9. Kate Moss

10. Anja Rubik, Vogue Japan, Czerwiec 2011

11. Anja Rubik, Vogue Japan, Czerwiec 2011



poniedziałek, 23 maja 2011
Valerie van der Graaf w Avantgarde

Pomarańczowy – najgorętszy kolor sezonu. Stylizacje z jego udziałem mogą wyglądać bardzo dobrze albo bardzo źle, rzadko pomiędzy. To intensywna, energetyczna barwa którą najlepiej stosować w total looku bez konkurencji innych kolorów, albo w połączeniu z neutralnymi odcieniami nude. Jak to robić? Chociażby tak jak w sesji do najnowszego, czerwcowego Avantgarde. Ciekawa sesja z duńską modelką Valerie van der Graaf wykonana przez Klaasa Jana Kliphuisa.

Piękna modelka prezentuje seksowne, ale eleganckie i stonowany zestawy akurat na lato w mieście. Proste, klasyczne ubrania w neutralnych kolorach i zawsze jakiś pieprzyk: pomarańczowy dodatek, stanik zamiast topu (swoją drogą ten z pierwszego zdjęcia chętnie bym założyła, do jedwabnych spodni z wysokim stanem, ale chyba nie mam odwagi), buty na bardzo wysokich platformach lub złote na niebotycznych obcasach. Sesja jest seksowna i zmysłowa a zestawy bardzo inspirujące.

 



 

niedziela, 22 maja 2011
Love list - dresses

Co bym nie zapomniała na wypadek, na przykład nagłej wygranej w totka.Naprawdę urzekły mnie znalezione ostatnio w sieci sukienki:

 

Zielona sukienka Jenny Packham

Genialna. Ogólnie bardzo podobają mi się sukienki Jenny Packham. Ta, mimo, że nie pochodzi z najnowszej kolekcji, idealnie wpisuje się w jeden z trendów nadchodzącej jesieni – lata 20-ste. Pięknie zdobiona, z wycięciem na plecach. No i ten kolor – szmaragdowa zieleń. Sukienka marzenie na większe wyjście.

 

Skórzana minisukienka Halston

Skórzanych ciuchów w mojej szafie nigdy nie za wiele. Ta ma prosty, ale ciekawy fason, własnie taki, jaki powinna mieć. Byłaby świetna do noszenia na co dzień.

 

Jedwabna sukienka Halston

Asymetryczna, w ciekawym odcieniu żółtego. Myślę, że świetnie dopasowałaby się do sylwetki. Podoba mi się za delikatne nawiązanie do lat 70-tych, jedwab, drapowania i podkreśloną talię.



sobota, 21 maja 2011
Mango Fall/Winter 2011/12

Mango już od dłuższego czasu zatrudnia dobrych specjalistów od reklamy i współpracuje z najlepszymi - modelkami, fotografami, twarzami marki jak Scarlet Johansson czy Penelope Cruz, blogerkami i najróżniejszymi celebrytkami. Spece od marketingu firmy nie próżnują i dobrze znają najgorętsze nazwiska i trendy, wszystkie It Girls i idolki młodych kobiet. Na uwagę zasługują innowacyjne pomysły na reklamę, jak na przykład miniserial What should I wear. Od kilku sezonów hiszpańska sieciówka współpracuje z Terrym Richardsonem. Sfotografował on Anję Rubik do ubiegłorocznej jesiennej sesji i Isabeli Fontanę (nowa twarz marki) do obecnej, letniej kampanii. Jak widać współpraca się przedłużyła i możemy oglądać najnowszy jej efekt: kampanię na jesień/zimę 2011. Dyrektorzy Mango dobrze wiedzą jaką rolę w handlu odgrywa dobra reklama i w nadchodzącym sezonie do promocji zatrudnili jedną z największych w świecie mody: Kate Moss, zapewne licząc na wyraźny skok sprzedaży. Filmik The Great Escape w którym występują Kate i Terry odchodzi trochę od dotychczasowego wizerunku marki, jest świeży, zabawny i zaskakujący. Duet napada na sklep Mango w maskach z twarzą Terry'ego i rabuje ubrania. Uciekając w ciężarówce Kate przegląda i przymierza zdobycze. 

Video było puszczone przed pokazem Mango w Paryżu. Poniżej zdjęcia Moss i Richardsona z pokazu i filmik z wybiegu.

Kate wyglądało dobrze, prosto i klasycznie, ale bez rewelacji. Czarny zestaw (nie lubię czarnych, lśniących spodni może stąd moje mieszane uczucia) przełamała białą, smokingową marynarką, których przez ostatnie dwa tygodnie zobaczyłam tyle, że jak na razie mam dosyć.

Kolekcja zapowiada się ciekawie, wyraźne odwołania do poczatku lat 80-tych i końca 70-tych, trochę z Balmaina...Właściwie zawsze mi się to podoba, choć jak na razie nie zauważyłam niczego zaskakującego.

Na koniec jeszcze przypomnienie efektów wczesniejszej współpracy firmy z Terrym Richardsonem: zdjęcie z kampanii Jesień/Zima 2010/11 i Wiosna/Lato 2011:

wtorek, 17 maja 2011
Inspiracje

Letnie inspiracje - sporo odświeżonych sesji, ale chyba warto:

 

1. The Great Escape,  Beri Smither, fot. Patrick Demarchelier, UK Vogue, Styczeń 1990

2. The Great Escape,  Beri Smither, fot. Patrick Demarchelier, UK Vogue, Styczeń 1990

3. Cato Van Ee, fot. Olaf Wipperfürth, Vogue Germany, Wrzesień 2009

4. Cato Van Ee, fot. Olaf Wipperfürth, Vogue Germany, Wrzesień 2009

5. Daria Werbowy,  Elle Spain, Maj 2001

6. Elsa Benitez, Kirsty, Kylie& Christina, fot. Steven Meisel, Vogue US.

7. Gia, fot. Albert Watson

8. Iman dla Genny, 1980.

9. Riviera chic, fot. Patrick Demarchelier, Vogue Italia Grudzień 1991

10. ?



niedziela, 15 maja 2011
Lata dziewięćdziesiąte

Niedawno miałam się wybrać na imprezę tematyczną pod hasłem Lata Dziewięćdziesiąte. Ostatecznie impreza nie doszła do skutku, ale czyniąc do niej przygotowania myślałam nad stylowymi inspiracjami z tamtych czasów. Były to dla mnie słodkie czasy szkoły podstawowej i moich pierwszych, własnych ubraniowych wyborów, dość jeszcze utrudnionych, nie było bowiem wtedy sieciówek (w Polsce), pozostawało szukanie ubrań w różnych dziwnych sklepikach lub przywożenie ich z zagranicy – zwykły t-shirt z H&M’u stawał się więc przedmiotem pożądania dostępnym tylko dla nielicznych. Inspiracje czerpało się wtedy z seriali młodzieżowych, nowości jaką były przybyłe zza zachodniej granicy młodzieżowe czasopisma (Bravo, Popcorn, Bravo Girl) i MTV, które puszczało dobrą muzykę i Beavis‘a&Butthead’a (potem Darię, która jest jedną w moich ulubionych kreskówek ever) a nie papkę z głupawych programów. Wzorem do naśladowania był styl gwiazd muzyki i supermodelek, których było zaledwie kilka. Na szkolnych dyskotekach  tańczyło się do muzyki dance w stylu Doctora Albana i 2Unlimited ale też Guns’n’Roses i Nirvany, której szczyt popularności przerwała tragiczna śmierć wokalisty. Na ścianach wieszało się plakaty i zbierało pieniądze na kasety (pamiętam pierwszą kupioną samodzielnie – Erotica Madonny, żeby było śmieszniej oznaczoną ostrzeżeniem Parental Advisory Explicit Lyrics, ale kto by wtedy znał angielski ;-)).

UK Vogue Styczeń 1990, Naomi, Linda, Christy, Cindy & Tatjana, fot. Peter Lindbergh

Nirvana

Nirvana

Oglądało się też bijący rekordy popularności serial dla młodzieży – Beverly Hills 90210.  A co się wtedy nosiło? Ażurowe swetry, rzemyki na nadgarstkach lub plecione bransoletki, obroże na szyję z aksamitek, sukienki na ramiączkach zakładane na t-shirty, długie rozpinane na guziki sukienki, wąskie dżinsy z wysokim stanem, krótkie szerokie t-shirty i sweterki, ogrodniczki, flanelowe koszule, buty sięgające kostki ze skarpetkami, plecaczki zamiast torebek, dżinsowe koszule, kurtki i kamizelki, podarte dżinsowe szorty i ogólnie podarty dżins w spranym kolorze… Była to dziwna mieszanka pozostałości po latach 80-tych, stylu minimalistycznego i inspiracji późnymi latami 60-tymi (np. okulary lenonki, sukienki w hipisowskim stylu) Przez całe lata dziewięćdziesiąte ścierały się też wpływy kilku kultur: grunge, hip hop, rave, house, techno…



Beverly Hills 90210

 

Najfajniejszy był początek lat 90-tych, później minimalistyczne i inspirowane grunge ciuchy zostały wyparte przez krzykliwe i kiczowate stylizacje a’la Spice Girls – neonowe kolory, połysk, wszystko jakby przykrótkie i za małe. Koniec lat 90-tych to pastelowe kolory, ostentacyjnie syntetyczne materiały, małe torebeczki na krótkim pasku i buty w czubami (ten styl można świetnie zaobserwować w pierwszych sezonach Sex and the City). Szukając inspiracji z tamtej dekady myślałam nad tym, co wtedy oglądałam, czego słuchałam. I tak przypomniałam sobie o serialu Moje tak zwane życie i znalazłam w sieci odcinki. Pamiętam go jako wyjątkowo udany, jednak pozostawiający spory niedosyt – odcinków było niewiele, może też dlatego serial stał się kultowy po zakończeniu edycji. Nie pozwolił widzom się znudzić, tak jak w przypadku ciągnącego się w nieskończoność Beverly Hills 90210. 


Moje tak zwane życie

Główną rolę grała Claire Danes. Serial opowiadał głównie o okresie dojrzewania i szkolnym życiu, ale wiele problemów można było odnieść do życia w ogóle. Było w tym serialu coś takiego, że nawet odcinek oglądany teraz nie pozwala oderwać się od ekranu. Co do ciuchów – kwintesencja lat 90-tych. Przypomniały mi się szkolne lata i rzeczy, które sama nosiłam i które nosiły moje koleżanki. Jeśli więc ktoś szuka inspiracji tą dekadą, czy do tworzenia ciekawych zestawów, czy do stworzenia outfitu na imprezę tematyczną – My So-Called Life to pozycja obowiązkowa.



poniedziałek, 09 maja 2011
Inspiracje

Poniedziałkowe inspiracje na nowy tydzień:

 

1-?

2,3-Bianca Jagger

4-?

5-Kate Moss

6-?

7,8,9- Kate Moss w obiektywie Mario Testino, Sesja Love you! w Vogue Brasil, maj 2011,

10-Raquel Welch

11-Diana Ross

piątek, 06 maja 2011
Platformy

Z przerażeniem zobaczyłam artykuł na ich temat na stronie www.vogue.com.  Pojawiły się też na stockholm street style jako gorący trend. Już kilka miesięcy temu straszyły mnie z wystawy sklepu Acne, ale początkowo miałam nadzieję, że to odosobniony przypadek. Ale to już fakt, tak więc: czas zacząć się bać.  Taaak, platformy w najgorszej formie prosto z drugiej polowy lat 90-tych. Te na zdjęciu są od Pradyi już stały się hitem.

 

www.vogue.com

www.vogue.com

http://carolinesmode.com/stockholmstreetstyle/

 

Sama ostatnio chętnie czerpie z lat 90-tych bo nie jest to jeszcze mocno wyeksploatowany trend (na przykład w porównaniu do lat 80-tych lub 60-tych), nawet ich druga polowa ma swoje perełki, ale buty na takiej platformie to jak na razie dla mnie zbyt wiele. Mam nadzieję, że jednak ulica tego nie przyjmie. Chcę to oglądać tylko w teledyskach Spice Girls i muzeum lat 90-tych. Tak, ta moda zaczęła się około roku 1997 i jej propagowanie należy przypisać właśnie przebojowemu girlsbandowi.

Najbardziej radykalne modele produkowała hiszpańska firma Buffalo, ale ogólnie na rynku było mnóstwo butów w tym stylu, od sandałków aż po kozaki, w kilku możliwych wysokościach i wielu kolorach, choć najczęściej kupowane modele były czarne lub białe. Nosiły je głównie młode dziewczyny, ale starsze także a nawet chłopcy (naprawdę!). Zależnie od regionu, różnie je nazywano, u mnie w mieście „żelazkami” i ogólnie jego mieszkanki bardzo sobie ten rodzaj obuwia upodobały. To było zjawisko, któremu dziwili się znajomi przyjeżdżający z innych miast. Najbardziej wytrwałe wyznawczynie kultu żelazek pozbyły się ostatnich par zaledwie kilka lat temu.

 

Platformy Buffalo

 

Żebym tego kiedyś nie pożałowała, bo już przed kilkoma rzeczami się zarzekałam, ale mówię platformom stanowcze nie i naprawdę nie wiem, po co wywlekać je znowu na światło dzienne. Trendy mijają i wracają i na tym polega moda.  Ale o kilku z nich należy zapomnieć. I nie przyznawać się nikomu, ze się je nosiło. Zdjęcia schować w najgłębsze zakamarki i oglądać  tylko w celu zapewnienia sobie porządnej dawki śmiechu w wyjątkowo podły wieczór.



 
1 , 2