Blog > Komentarze do wpisu
Balmain Fall/Winter 2011

Projekty Balmain a właściwie kryjącego się za marką Christophe Decarnina są jednymi z moich ulubionych. Dlatego smutna jest dla mnie wiadomość o zastąpieniu go nowym projektantenm Olivierem Rousteingiem. Czy zmieni on wizerunek marki, czy będzie szedł wytyczonym przez Decarnina szlakiem? Kolekcje Balmain zawsze mi się podobały, najbardziej ta, najwięcej chyba razy kopiowana, na Jesień/Zimę 2009. Długo byłam pod jej wrażeniem, pamiętam nawet, że kilka razy śniła mi się w nocy ;-) Przerabiając stare ciuchy i kupując podobne rzeczy w sieciówkach wytrwale kompletowałam zestawy inspirowane tą kolekcją. Właściwie co sezon Balmain podążą podobną drogą – wąskie spodnie, marynarki, projekty damskie mocno inspirowane modą męską, ale jednocześnie seksowne, z dużą ilością błyszczących materiałów i detali. Ponadto w spódnicach i sukienkach długość mini i rock’n’rollowy charakter całości. Nowa kolekcja zawiera te wszystkie elementy i kilka rzeczy nowych. Szczególnie spodobały mi się wzory, utworzone na materiałach z cekinów (cekinowe motywy w ogóle pojawiają się często w kolekcjach na nadchodzący sezon, głównie na sukienkach). Są to misterne kombinacje tworzące wzory nieco etniczne, nawiązujące do tych modnych na początku lat 90-tych (nie znam na nie nazwy, ale pewnie jakaś jest).

Na sukienkach, spodniach i spódnicach w ciekawe kompozycje łączą się złote, srebrne i czarne cekiny oraz koraliki. Oprócz bieli są to główne kolory całej kolekcji i to też bardzo mi się podoba. Dodając do przesadnie błyszczącej spódnicy białą koszulę można uzyskać doskonały efekt, charakterystyczny też dla Balmaina – z jednej strony przepych, z drugiej minimalizm. Widać, że białe spodnie z letnich kolekcji zostają z nami na dłużej. Ramiona w marynarkach nie są już przesadnie powiększone, ale do niektórych zestawów dodane są futrzane „naramienniki.” Pojawia się też trochę skór w metalicznych kolorach (zlote, srebrne, niebieskie), niczym z odysei kosmicznej.

Większość zestawów to wąskie spodnie z koszulą lub marynarką lub mini-sukienki z długim rękawem. Są też kamizelki i kombinezony. Sukienki są piękne, marzy mi się taka. Jest wyrafinowanie, pomimo oślepiającego błysku i bardzo seksownie. Jedyne, co mi w tych sylwetkach nie gra to podwinięte spodnie. To zmora polskich ulic i naprawdę mało kto wygląda w nich dobrze. Skoro pomysł nie zachwyca nawet u super-szczupłych modelek na wybiegu, strach pomyśleć jak prezentuje się na przeciętnej dziewczynie. Podwinięte nogawki skracają optycznie nogi i nie dodają elegancji nawet najlepszym zestawom. Sprawdzają się świetnie podczas spaceru brzegiem morza i… chyba tylko tam.

Kolejna rzecz, która się nie sprawdzi, to białe kozaki, do tego jeszcze z czubem. Zawsze uważałam, że kolor biały na butach sam w sobie nie jest zły i widać to na wybiegu – w niektórych zestawach naprawdę daje rade. Anja Rubik w białych kozaczkach i cudownej mini-sukience wygląda świetnie. Ale na ulicy, szczególnie polskiej, to temat tak bolesny, że aż nie chce mi się w niego zagłębiać, to po prostu nie zadziała. Czarne, wiązane kozaczki są fajne, ale przez niebotycznie wysoką cienką szpilkę i spiczasty przód również trudne w zestawieniach.

Ogólnie Balmain na sezon jesienno-zimowy 2011 bardzo mi się podoba i kilkoma pomysłami chętnie się zainspiruję. Sylwetka, którą lubię, klimat nieco z lat 70-tych, nieco z 80-tych, wyraźna inspiracja glam rockiem – po odwinięciu nogawek spodni to świetna kolekcja.







środa, 25 maja 2011, hhhypnotic

Polecane wpisy